ślub i wesele
#1
Napisano 07 October 2006 - 21:25
u mnie mama byla bardzo zaskoczona ze to juz tak szybko, ale tato sie ucieszyl i powiedzial - "Nareszcie!" :)hehe ale wiekszosc osob z otoczenia reaguje dziwnie i sie pyta czy nie za wczesnie. oboje mamy 24 lata (slub w przyszlym roku), z moim wybrankiem spotykamy sie ponad 5 lat i uwazamy ze poznalismy sie dosc dobrze, przezylismy naprawde wiele trudnych chwil( klopoty na studiach, moj 3-miesieczny wyjazd, sprawy rodzinne) i wspieralismy sie, bylismy dla siebie wyrozumiali. uwazam ze jestesmy na takim etapie ze teraz jest swietny czas na taka zmiane w zyciu. jestem bardzo szczesliwa z powodu tego ze wychodze za maz i staram sie nie przejmowac tym co mowia inni, ale niesluchac sie nie da i potem czlowiek rozmysla nad roznymi sprawami...
kto sie wypowie na ten temat???
#2
Napisano 08 October 2006 - 07:40
A tym co mowia inni w zadnym wypadku sie nie przejmuj. ja stracilam jedna z lepszych przyjaciolek, bo uwazala, ze nie powinnam wychodzic za luka - musialam wybrac: ona albo luk. nie wahalam sie ani chwili. Bylo mi strasznie przykro, ale dla bliskich ludzi powinno byc najwazniejsze nasze szczescie, a nie nasz wiek, sytuacja materialna czy rodzaj religii jaka wyznajemy.
#3
Napisano 08 October 2006 - 19:52
Nie ma co sie przejmowac ludzmi i ich gadaniem, gadali i zawsze beda gadac, aby temat byl, a racji w tym tyle co kot naplakal. Czesto ludzie gadaja glupoty ze zwyklej zazdrosci, wiec nie ma sie czym przyjemowac i zyc dalej swoim zyciem
#4
Napisano 12 August 2007 - 18:22
Ślub udany, nie wesele ale przyjęcie dla najbliższej rodziny - miła i życzliwa atmosfera, dobrze sie bawiliśmy i my i gości, powodzenia wszystko będzie dobrze, najważniejsza jest miłość oczywiście
#5
Napisano 12 August 2007 - 18:28
#6
Napisano 12 August 2007 - 21:08
Zazwyczaj bywało tak, najpierw telefon (albo i nie), że przyjeżdżają zapraszać. Człowiek jest zarazem ciekawy tej drugiej połowy jak i zniechęcony, zaczyna sobie w główce kombinować jakby się tu wykręcić. Wręczają zaproszenia, więc trzeba pozorować zadowolenie z tego faktu.
Jesteśmy u Młodej lub Młodego, jeszcze zdołali mnie wciągnąć w jakieś ludowe ceremoniały. Zaciskam zęby. A dalibyście mi spokój dręczyciele! Matka kropi Młodą parę liściem paprotki (fajowe kropidło), ledwo powstrzymuję śmiech. Przed kościołem tabuny ciotek, wujków, krewnych, którzy spieszą mnie całować. No, teraz to czuję się jakby mnie wielbłąd opluł, cudownie! Puder na moim policzku popłynął. Zaczynają się uniki przed kamerą – odczep się facet ode mnie. Życzenia zawsze mam ułożone w głowie odpowiednio wcześniej. Wypowiadam stek komunałów, które z życiem nie mają nic wspólnego, taka mowa trawa. Jakoś poszło, ale najgorsze przede mną – wesele. O zgrozo! To dopiero szkoła przetrwania.
:taniec Pierwszy toast, pierwszy taniec Młodych, zaraz zaczną się schody. Na początek poszukiwanie siedziska. Rozdzielili miejsca zaznaczając karteczkami, kobieta mężczyzna na przemian. Nawet ci, którzy przyszli sami mieli u boku osobnika płci przeciwnej. Ciasno jak w autobusie lub tramwaju w godzinach szczytu. Krzesła zachodzą na siebie, duszno, po prostu sauna. Usadzili mnie obok brata ciotecznego wyższego ode mnie o pół metra. Chwała Niebiosom, że obok niego. Ten przynajmniej nie tańczy. Przydał się, włączył wentylator, co i tak niewiele dało. Poza nim, swojej rodziny nie widzę. Inni chyba swojej też. Jakiś facet krzyczy do swoich teściów oddalonych kilka siedzeń po przekątnej. Ta rozłąka nie przeszkodziła im jednak w odśpiewaniu pieśni o przepiórce. Organizatorzy zrobili taki miszmasz pokoleniowy. Konwersacja się nie klei. Kilka toastów i w tym zaduchu zażywam alkoholowej inhalacji. Kuchnia polska tradycyjna niczym u cioci na imieninach. Zaczęli grać. No cóż, muzyka klubowa to, to nie jest. Nie mam ochoty nawet mrugnąć powieką przy tych smętach. Pary poszły w tan, jeśli tak to nazwać tzn. trzymanie się za rączki i przestępowanie z nóżki na nóżkę. Zawsze znajdzie się niezadowolony wstawiony, który zechce udzielić reprymendy orkiestrze, „za co wam płacą”. Mój chrzestny Marian gotów pobić muzykantów, jeśli mu nie zarzucą „Zagraj mi czarny cyganie”. Weselnego survivalu najwyższy stopień wtajemniczenia to... unikanie chętnych do tańczenia. Gdy zbliża się niebezpieczeństwo nurkuję pod stołem za niby upadłą łyżką. Na dłuższą metę nawet wymykanie się do toalety nie skutkuje. Są i tacy, którzy żadnej kobiecie nie przepuszczą. :pomocy Cóż to za doznanie, gdy złapie taki w obślizgłe spocone łapska i zmusi do dreptania. Błędnik ma zatopiony, rytmu nie czuje i powtarza ciągle „zwolnij”. „Na weselu trzeba tańczyć” Człowieku, a czy ja tu się znalazłam z własnej nieprzymuszonej woli? Młodzi zajęci sobą, nie obchodzą ich tortury, na jakie mnie wydali. Czekanie na finał z zegarkiem w ręku, czemu ten czas się tak wlecze. „Jak się bawisz?” Tak jak widzisz, chciałoby się rzec. Przecież nie powiem im prosto w twarz prawdy. Nikt im chyba nie powie. Później, w tej pochlebnej nieświadomości, będą wspominać, że wesele było takie udane, że goście tak wybornie się bawili.
Niemałe grono uciekających przed kontaktem stóp z parkietem szuka schronienia. Najlepiej, gdy na zewnątrz lokalu jest ławka. Nocą zimno, ale chętnych na ten mebel nigdy nie brak. :spotkanie
Są jeszcze oczepiny. Nie zawsze uczestniczę w przechwytywaniu welonu. Gdy mnie nakłonią, rączki trzymam za pleckami. Bywa tak, że żadna nie złapie, ale w końcu któraś się poczuje i zbierze tenże woal z podłogi. Gdyby mi welon spadł pod nogi to bym buciki sobie wytarła. Chłopaki przeciwnie, jeden by drugiego pobił, aby uchwycić opadające męskie wiązanie podszyjne.
Zbliża się zbawienna godzina zakończenia. Uff... Na sali jeden bełkot podniesiony do n-tej potęgi. Jeszcze poprawiny, które zazwyczaj sprowadzają się do konsumowania resztek z dnia poprzedniego i zadawaniu klina. Wreszcie nadciąga wolność.
A odszkodowanie za straty moralne? A dwa dni wyrwane z kalendarza? :info
#7
Napisano 12 August 2007 - 22:02
Ironiczne ale prawdziwe również w moim przypadku
Byłem na 3 weselach. Najpierw u Anety kuzynki, bo Aneta nie wiedziała jeszcze, że nie lubię tego typu imprez, a ja z kolei przez grzeczność się zgodziłem
Potem był ślub i wesele Anety brata - nie szło nic wymyślić, trzeba było pójść
No i tak samo nie było wyjścia jak mój brat brał ślub
Z lekkim niepokojem myślę sobie, że mi został jeszcze jeden brat a Anecie siostra - oboje po 23 lata. Najlepiej byłoby ich ze sobą zeswatać, ale to nie takie łatwe
A my też na razie nie mamy zamiaru legalizować naszego związku na kartę rowerową. Raz na rok pojawia się taki pomysł, ale zwykle dochodzimy do wniosku, że szkoda czasu, kasy, nerwów i zachodu a i sensu niewiele w takiej akcji
#8
Napisano 13 August 2007 - 00:17
Jednak sama nie chciałabym wystąpić w roli panny młodej. Jak tam magnus napisał
#9
Napisano 29 November 2007 - 11:53
#10
Napisano 29 November 2007 - 11:54
#11
Napisano 29 November 2007 - 12:08
ja w ogole wesela nie planuje... a slub jak dobrze pojdzie w przyszlym roku w pazdzierniku...
i juz slysze te komentarze... przeciez tak krotko sie znaja, ciekawe gdzie im sie tak spieszy.... napewno musza... itd. Tylko, ze na mnie takie komentarze nie robia juz wrazenia.
moja Babcia kilka miesiecy temu spytala mnie co planujemy z Lukaszem... powiedzialam jej o naszych planach... a Ona na to: "Czemu tak pozno??" zaskoczyla nie kompletnie, bo akurat po Babci spodziewalam sie komentarza, "A czemu tak szybko??" heheh
#13
Napisano 29 November 2007 - 12:12
#14
Napisano 29 November 2007 - 12:17
#15
Napisano 29 November 2007 - 12:24
#16
Napisano 29 November 2007 - 12:52
#17
Napisano 29 November 2007 - 13:17
a powiem Ci, ze chcialabym te wszystkie plotki na nasz tematuslyszec.... posmiac sie z ludzkiej glupoty
#18
Napisano 29 November 2007 - 13:32
Tak więc Chmurko, planujecie tylko ślub kościelny bez przyjęcia weselnego?
#19
Napisano 29 November 2007 - 13:35
planujemy ślub kościelny i ewentualnie jakies male przyjatko, ale na pewno nie chce wesela... co prawda Łukasz bardzo by chcial wesele, ale jestem na dobrej drodze i odwodze go od tego pomyslu....czy mi sie uda... mysle, ze tak
#20
Napisano 29 November 2007 - 13:42
Niby to przeżycie i w ogóle, ale dla mnie to tylko niepotrzebny szum

Logowanie
Rejestracja
Pomoc






















