oligokatecheza
#1
Napisano 22 February 2007 - 10:48
#2
Napisano 22 February 2007 - 10:51
#3
Napisano 22 February 2007 - 11:02
Osoby upośledzone w stopniu głębokim nie są w stanie samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie, wymagają stałej opieki. W najcięższych przypadkach osoby te nie wykraczają poza poziom życia wegetatywnego. Bardzo często upośledzeniu temu towarzyszą nieprawidłowości w rozwoju fizycznym, zmiany w budowie narządów wewnętrznych oraz niedorozwój narządów zmysłów (uszkodzenia lub brak wzroku, słuchu). Najczęściej osoby te nie mówią i nie rozumieją mowy (czasem rozumienie prostych słów i poleceń). Uwaga mimowolna i pamięć ma charakter cząstkowy lub nie występuje wcale.
Proste emocje zadowolenia lub jego braku wyrażane są najczęściej nieartykułowanymi dźwiękami lub gestami i nieskoordynowanymi ruchami kończyn. Częstsze reakcje na bodźce dotyczą bodźców dotykowych, rzadziej zaś telereceptorów (wzrok, słuch). Można zaobserwować duże wahania nastrojów, które czasem znajdują swe ujście w silnej agresji, bądź autoagresji. Ze względu na obniżony próg czucia bólu u niektórych osób dochodzi do samouszkodzenia. Osoby głęboko upośledzone umysłowo mogą nauczyć się prostych nawyków, a czasem nawet sygnalizowania potrzeb fizjologicznych.
Katecheza osób głęboko upośledzonych umysłowo jest wielkim wyzwaniem dla katechety. Niejednokrotnie musi on najpierw przełamać mur wątpliwości ze strony personelu medycznego, rodziny czy opiekunów. Znalezienie odpowiedniej metody przekazu treści katechetycznej też stanowi wielki problem. Wiedza z zakresu pedagogiki specjalnej oraz znajomość metod komunikacji pozawerbalnej będzie tu nieodzowna. Niekiedy jednak, mimo najlepszego przygotowania, mimo doboru najlepszych metod i silnej więzi emocjonalnej w relacji nauczyciel - uczeń, efekty wieloletniej pracy wydają się być nikłe. Stąd chyba największą cechą katechety pracującego z osobą upośledzoną w stopniu głębokim ma być cierpliwość i umiejętność pokornego trwania w świadczeniu o Bożej Miłości. Resztę czyni Duch Święty. :aniol
#4
Napisano 22 February 2007 - 11:20
#5
Napisano 22 February 2007 - 11:27
#6
Napisano 22 February 2007 - 11:40
Przykład: Mama musi pracować z chłopakiem, który bawi się autkami podczas gdy Ona próbuje mu coś wytłumaczyć, już nawet starała się przekazać prawa fizyki za pomocą wyścigówek, ale to na nic. Chłopak zatyka sobie uszy i krzyczy brrrum bruuuuuuum albo śpiewa lalalalalala ... no cipca można dostać
#7
Napisano 22 February 2007 - 11:59
Życzę każdemu,aby miał okazję żyć obok osoby upośledzonej i doświadczyć ogromu miłości jaką ta osoba potrafi obdarzać...
„Jeżeli nie ma nadziei i ratunku, pozostaje lek dobrego słowa” /J.W.Goethe/
„...Świat jest dla wszystkich.
Nikt nie napisał w żadnej książce, że był stworzony dla ładnych i zdrowych.
Każdy w nim znajdzie swoje własne miejsce...”
"...Człowiek upośledzony jest żywym znakiem. Ułomność ludzkiego ciała wskazuje bowiem na coś najistotniejszego poza nim, w czym kryje się być może tajemnica naszego człowieczeństwa. Kalectwo pozwala zrozumieć, że nasza cielesność bywa przezroczysta. Może nie tylko nasze ciało, ale i osobowość, nasza racjonalna świadomość jest jedynie maską? I dlatego łatwiej dostrzec boskie światło w oczach i uśmiechu dziecka upośledzonego? Wbrew pozorom, nie jest to świadomość znikomej wartości ciała, ale wiedza radosna, pozwalająca przyjąć ograniczenia z dystansem, a nawet humorem ..."
nna Sobolewska
[ Dodano: 2007-02-22, 12:14 ]
I jeszcze to:
"...Przypatrzcie się bracia waszemu powołaniu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga."
/Pierwszy List Św. Pawła do Koryntian - 1, 26-29./
#8
Napisano 22 February 2007 - 12:15
betinka35, tu nie chodzi o zimne traktowanie upośledzonych ludzi, odbierania im prawa do edukacji, a tym bardziej, co mnie zaszokowało w Twojej wypowiedzi, do życia.
#9
Napisano 22 February 2007 - 12:31
Miałam możliwość patrzeć na dzieci upośledzone w stopniu znacznym i głębokim kiedy pierwszy raz przystąpiły do Komunii Świętej.Pomyślałam wtedy,że ich radość i miłość jaką emanowały to skrawek nieba.Dlaczego im to odbierać?Czy ONE i ich rodzice nie mają prawa na tzw normalne życie?
Zapraszam do ośrodków PSOUU,są w całym kraju.Zapraszam do kontaktu ze wspólnotą ARKA i zapraszam do poznania osób upośledzonych...Warto,dla wzbogacenia własnego wnętrza i doświadczenia prawdziwych uczuć:miłości,radości,przyjaźni.
#10
Napisano 22 February 2007 - 12:32
#11
Napisano 22 February 2007 - 14:25
Ten cytat, który napisałaś wołowymi literami, rozumiem tak, że żadna krucjata na rzecz wiary nie jest potrzebna w stosunku do ucieleśnienia ludzkiej naiwności, jaką bywają ludzie głęboko upośledzeni umysłowo. Dla nich niebo jest i tak otwarte, a to co ludzie starają się ująć słowami, w kwestii Boga i wiary, nie tylko do nich nie dociera, ale i niszczy w pewien sposób ich naturalną czystość.
Komunia święta? Na pewno ich cieszy, ale z pewnością nie rozumieją jej sensu w ten sposób, w jaki rozumieją ją ludzie, którzy próbują nakłaść do głów, o co ich zdaniem w tym powinno chodzić.
Jeśli coś ich cieszy w tym, to kontakt z człowiekiem. Religia to tylko dodatek. Wydaje mi się, że przyjmują ją tak, jak dzieci przyjmują piękną baśń. Zajmuje dużą część ich wyobraźni. Z pewnością daje duzo ufności i nadziei, ale z drugiej strony - wpaja się też strach przed rzeczami, których oni nie są w stanie ogarnąć rozumem.
Jaki sens ma taka akurat terapia? Nie terapia sama w sobie, polegająca na obecności przy upośledzonym człowieku i nawiązywaniu z nim kontaktu, ale terapia właśnie za pośrednictwem motywów religijnych? Może w tej materii jesteśmy głupsi od nich.
#12
Napisano 22 February 2007 - 16:15
zamiast kolorow osoba ma rozrozniac obrazki ze swietymi ??
jezeli jest KTOS ponad tym calym balaganem to pewnie bardziej docenilby wyjscie na spacer i okazanie ciepla osobie uposledzonej.
#13
Napisano 22 February 2007 - 16:21
Wiem, ze nie moglabym pracowac z dziecmi uposledzonymi bo brak mi sily i wiary w to, ze moja praca na cos sie przyda - chyba wlasnie te dwie cechy powinna posiadac taka osoba. Trzeba tez byc bardzo silnym zeby moc patrzec na bol rodzicow, zeby nie zastanawiac sie jakim pieknym, madrym dzieckiem bylaby Moniczka, gdyby ten jeden glupi chromosom w ktoryms momencie nie zgubil wlasciwej drogi ... w koncu trzeba miec bardzo duzo cierpliwosci.
Betinko, nie umiem ci powiedziec jak uczyc katechezy dzieci gleboko uposledzone. Mysle podobnie jak Mcbet, skoro zrozumienie najprostszych rzeczy przerasta ich mozliwosci, to jak wytlumaczyc im wizje nieba, perspektywe zycia po zyciu...
Mysle, ze pomoc duchowa czesto bardziej przydalaby sie rodzinie i najblizszym chorego dziecka.
#14
Napisano 23 February 2007 - 01:09
I myślę że skoro ktoś się zajmuję czymś takim, to jest w tym jakiś sens. Bo nie mamy pewności że skoro dziecko nie pamięta nauczonej wczoraj rzeczy, to i nie będzie pamiętało opowiedzianej bajki. Wydaje mi się ( nie jestem metodyczką, ale z metodyką miałam do czynienia), że najlepsze będą tylko i wyłącznie opowieści, opowiadane po 1000 razy, o tym jak Bóg stworzył ziemię, jak narodził się Jezus. Powinny być one jak bajki, piękne i kolorowe i Happy Endem, czyli i teraz jest mamusia, tatuś i Ty. Nic więcej chyba nie da się zrobić. A jeżeli dziecko i tak na drugi dzień zapomni , to zawsze będzie z przyjemnością słuchało.
#15
Napisano 23 February 2007 - 19:42
i wiem zeby to zrozumiec to trzeba byc blisko takich dzieci...
Nikt nie powinien mowic ze to strata czasu...dokad sa ludzie ktorzy wierza ze to co robia ma sens...
Zycze duzo cierpliwosci , ciepla i wytrwalosci w tym co robisz...
#16
Napisano 17 November 2008 - 00:13
#17
Napisano 17 November 2008 - 00:43
Połowa z tych wyżej się pokazuje.. choć włosy już mają siwe
Użytkownik Prince edytował ten post 17 November 2008 - 00:43
Kurt Tucholsky
#18
Napisano 03 January 2010 - 23:35
Dla mnie katecheza specjalna jest treścią życia. Oprócz rewalidacji mam katechezą z osobami ze sprzężoną niepełnosprawnością. Chociaż włosy mam już siwe, to cały czas widzę sens tego co robię. Zainteresowanych tematyką zapraszam na naszą stroną poświęconą własnie katechezie specjalnej Odwiedź moją stronę
#19
Napisano 23 October 2010 - 20:49
Użytkownik betinka35 dnia 22 February 2007 - 12:31 napisał
Miałam możliwość patrzeć na dzieci upośledzone w stopniu znacznym i głębokim kiedy pierwszy raz przystąpiły do Komunii Świętej.Pomyślałam wtedy,że ich radość i miłość jaką emanowały to skrawek nieba.Dlaczego im to odbierać?Czy ONE i ich rodzice nie mają prawa na tzw normalne życie?
Zapraszam do ośrodków PSOUU,są w całym kraju.Zapraszam do kontaktu ze wspólnotą ARKA i zapraszam do poznania osób upośledzonych...Warto,dla wzbogacenia własnego wnętrza i doświadczenia prawdziwych uczuć:miłości,radości,przyjaźni.
A ja myslę że gdybys zaprowadziła je do Pizzeri i pozwoliła porzucać jedzeniem to tez byłyby radosne. Bóg, komunia... abstrakcja jak latajace prosiaki. Dzieci upośledzone i tak sa bliżej Boga, bez naszych wyklepanych formułek i udawanej religijności. One maja "twarz Boga" w oczach i masz rację... sprawiajac im radość można to "oblicze" Boga z nich wyciągnąć ale radość nie mniejszą sprawią im rzeczy mniej wzniosłe a równie piękne. Sorka ale mnie osobiście przypomina to nawracanie Indian Ameryki Południowej w XVI w (chyba) i budzi niesmak...
#20
Napisano 05 January 2011 - 21:15
"Wiesz Betinko, ja jestem z tych ludzi co uważają że nie powinno zabraniać się takim dzieciom dostępu do wiedzy, a w szczególności do Boga. Tak naprawdę to nikt nie wie co siedzi w takiej główce, o czym to dziecko myśli, co czuję.
I myślę że skoro ktoś się zajmuję czymś takim, to jest w tym jakiś sens. Bo nie mamy pewności że skoro dziecko nie pamięta nauczonej wczoraj rzeczy, to i nie będzie pamiętało opowiedzianej bajki. Wydaje mi się ( nie jestem metodyczką, ale z metodyką miałam do czynienia), że najlepsze będą tylko i wyłącznie opowieści, opowiadane po 1000 razy, o tym jak Bóg stworzył ziemię, jak narodził się Jezus. Powinny być one jak bajki, piękne i kolorowe i Happy Endem, czyli i teraz jest mamusia, tatuś i Ty. Nic więcej chyba nie da się zrobić. A jeżeli dziecko i tak na drugi dzień zapomni , to zawsze będzie z przyjemnością słuchał".
Zgadzam się z tą wypowiedzią.Dzieci upośledzone w stopniu głębszym nie potrafią myśleć ani logicznie, ani abstrakcyjnie, co wynika z istoty samego upośledzenia, Bóg jest więc dla nich czymś całkowicie niezrozumiałym. Po co wiec nabijać im głowę czymś, czego i tak nigdy nie pojmą? Lepiej w to miejsce uczyć ich/je postępowania zgodnego z przykazaniami, nie nazywając tego po imieniu. Uczyć jak być uczciwym, uczyć jak pomagać innym, jak nie kłamać, nie używać siły do zdobycia czegokolwiek itd.
Jest jeszcze jedna sprawa, która budzi moje wątpliwości. Chodzi mi o spowiedź i komunię św.. Spowiadać się trzeba z grzechu, uczynek jest wtedy grzechem, kiedy jest popełniony świadomie. Jasne więc jest, że dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, popełniają różne rzeczy zupełnie nieświadomie, czy więc jest to grzech?
Wynikają z tego czasem bardzo zabawne sytuacje: np. uczennica podchodzi do konfesjonału i wyklepuje kilka przykazań i mówi i ze już, jnne dziecko klekając przy konfesjonale mówi dosłownie kilka nieartykułowanych dźwięków, inne spytało ksiedza, gdzie jest toaleta, a inne jeszcze jak ma na imię.

Logowanie
Rejestracja
Pomoc
















