Strona 1 z 1
na ile sobie mozna pozwolic w zwiazku na ile sobie można pozwolić w zwiazku?
#1
Napisano 10 March 2009 - 00:11
Witam..nie zdawałam sobie sprawy, że kiedys napiszę na jakimkolwiek forum o swoim problemie..tym bardziej, że to taki oklepany temat rozmów...a wiec przejdzmy do sprawy..mam chlopaka, z którym jestem od ponad 2 lat..wiadomo poczatki nie byly łatwe..okłamywał mnie wiele razy choc wcale tak naprawde nie musial tego robic, bo wystarczylo tylko powiedziec "wychodze z kumplami". Robilam z siebie nie raz idiotke..dzwonilam a tu np odbierala jego mama ktora nie wiedziala co mi powiedziec..plakalam wiele razy..bo jakims czasie przestalo mi sie to podobac..jego "przyjaciele" zaczeli mi za jego plecami pisac eski z bramek, ze jaki to on nie jest..proste robili wszystko by zniszczyc nasz zwiazek. w koncu udalo mi sie wywalczyc..pzrestal mnie oklamywac w malo istotnych rzeczach..nie ejstem jakas obsesyjnie zazdrosna..chcialam jedynie szzcerosci a nie robienie ze mna idiotki, gdyz jego koedzy wiedzieli ze jak cos "to z wami nie bylem"..przykre to bylo..udalo mi sie wywalczyc to co chcialam...szczerosci..ale jest kolejny chorobliwa zazdrosc, bez jakichkolwiek powodow do niej..przykład: ubieram sie ladnie, maluje i prostuje wlosy,zeby komus sie z uczelni podobac, kolejny: patrze sie na wszystkich facetow, wiec samej by mnie do sklepu nie puscil, nastepny: gdyby gdzies wyjechal to napewno bym go zdradzila, mimo ze nigdy nie oszukalam go, nie zdradzilam, ani nawet nie rozmawialam z zadnym facetem..po kazdym zarzuceniu mi nowych rzeczy wybucha klotnia..ktora konczy sie wyzwiskami w moim kierunku, ze jestem chora, ze go nie kocham, ze jestem glupia, pusta, ułomna a nawet zdarzylo sie ze nazwal mnie dziwka, szmata, kur*a..
( wybaczalam za kazdym razem..wiem nie powinnam..zastanawiam sie czy oby napewno on mnie tak kocha jak mnie zapewna..nie moge zarzucic mu brak zainteresowania sie moja osoba przez niego, bo naprawde potarfi byc kochany...bardzo go kocham, ale wiele razy placze przez niego..wiem ze to nie przetrwa dlugo jesli sie nie zmieni w co watpie i kazdego dnia sie tylko oszukuje...ze napewno sie zmieni..ma trudny charakter..bywa tez przy tym narcyzowaty...wiecej spedza przy lustreku niz ja..jego sparwy zawsze sa wazniejsze niz moje..tylko ze jego problemem sa np wlosy a moim brak pracy..sama sie zastanawiam ile ja jeszce wytzrymam..bo najbardziej boli, jak rani nas osoba ktora kochamy..powiedzcie mi, czy trwalibyscie w takim zwiazku i co mi radzicie..bo juz sama nie wiem co robic...pogadac z nim nie moge, bo ciagle ma jakies problemy i moje prosby koncza sie klotnia..kiedys na takie zachowanie bym sobie nie pozwolila..tylko dlaczego an to pozwalam?? moze to tylko przyzwyczajenie i niechec do zmiany zycia, moze tzrymaja mnie przynim piekne tylko chwile, badz swiadomosc, ze kiedys byl innym czlowiekiem? pomozcie..
(
#2
Napisano 10 March 2009 - 01:02
Kopnij go w dupę. Jeśli jest faktycznie tak, jak opisujesz, to prędzej w totka wygrasz, niż on się zmieni 
A jak go kopniesz, to jakiś czas będzie Ci ciężko a potem spotkasz kogoś innego. Będziesz może bardziej nieufna z początku, ale też bardziej będziesz wiedziała na co zwracać od początku uwagę zanim się zaangażujesz w pełni.
A jak go kopniesz, to jakiś czas będzie Ci ciężko a potem spotkasz kogoś innego. Będziesz może bardziej nieufna z początku, ale też bardziej będziesz wiedziała na co zwracać od początku uwagę zanim się zaangażujesz w pełni.
#3
Napisano 10 March 2009 - 04:39
Sprawa zazdrości zawsze jest bardzo trudna. Piszesz że nie dajesz mu powodów do zazdrości. Jakiekolwiek rozmowy na ten temat zostaną odepchnięte tak to działa niestety. Niby zrozumie a potem będzie tak samo. Troche zazdrości zawsze jest potrebne. Kiedy jej wogóle nie ma to jest źle gdy zazdrość zaczyna wzbudzać agresje i cheć posiadania kogoś na własność...bardzo źle. Człowiek zaczyna traktować jak przedmiot. Jezeli cie wyzywa to cos tu nie tak. Ja myślę że jesteś dla niego za dobra właśnie powinnaś dać mu powód do zazdrości ale nie zdradzić oczywiście;) to mu da do zastanowienia. Niech poczuje że może cię na prawde stracic wtedy przynajmniej dowiesz się jak zareaguje kiedy to czego się tak boi stanie się realne. Nie wiem czy dobrze pisze bo go nie znam więc przemyśl sobie to dobrze, bo zazdrosć to czyste emocje on nie będzie myślał nad tym co robi pomyśli potem i bedzie przepraszał. Poprawna reakcja powinna sie objawic czymś miłym wobec ciebie. Znałam parę z taka sytuacją. Facet klękał w slipkach na dworze w mrozie i przepraszał nie wyzywał i nie szargał jej osoby. inny dał kwiaty zaraz na drugi dzień. symptom ponownego zdobywcy ale jeden niestety dziewczyne uderzył. Ot tyle co moge doradzić
Nie bój się śmierci, bój się nie przeżytego życia...
#4
Napisano 10 March 2009 - 09:58
a mnie ta sytuacje przypomina moich znajomych bardzo podobnie tez było ze ona zdradza on jest git , ze jej problemy to błahostki jego ważne. a wreszcie się okazało że to on zdradza a nie ona. nie ma to jak na obronę jest atak. jemu to pasuje bo ma wyprane ugotowane czasem pewny sex i tyle.
daruj sobie
daruj sobie
Największy błąd, jaki możemy popełnić w życiu, to poddanie się lękowi przed popełnieniem błędu.
Opcje tematu:
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc














