Forum Lagata.pl: Z pamiętnika Emigranta osiedlonego na Wyspach - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

Facebook
  • (2 stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Z pamiętnika Emigranta osiedlonego na Wyspach

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 31 październik 2007 - 13:42

Uwaga!!! Niniejszy wątek nie jest zachętą do emigracji.
Jest jedynie poradami na wesoło( w formie górnolotnych przemyśleń) o czym warto wiedzieć i pamiętać kiedy zdecydujemy się na wyjazd z kraju.

Przyjemnego czytania smile.gif

I nadszedł ten dzień....decyzja podjęta, wyruszam na podbój świata smile.gif)) Kraj wybrany - Wielka Brytania, data ustalona i bilety kupione ( na wszelki wypadek w obie strony, jakby mi się noga podwinęła, będę miała świadomość że mam jak wrócić....a jak się uda, to chociaż na urlop przyjadę)....
Kolejny etap- pakowanie....Ojej, co to ze sobą zabrać?
Robię listę niezbędnych rzeczy, a że mam jeszcze "wolne kilogramy" ( przewoźnik zastrzega prawo do przewozu bagażu z określoną waga 15, 20 kg), więc dorzucam troszkę zbędnych rzeczy typu : zdjęcia bliskich ( w chwilach zwątpienie będę na nich patrzeć), dobrą książkę ( czytaj. słownik polsko- angielski) i pluszowego misia smile.gif
Szczęśliwa że udało mi się zapiąć bagaż, siedzę na podłodze i wpadam w panikę....Jakie dokumenty mam ze sobą zabrać????
Ojoj, łapię za telefon i obdzwaniam znajomych, słyszę "na pewno paszport lub dowód, a najlepiej jedno i drugie...no i prawo jazdy jak masz....i ubezpieczenie zdrowotne też byłoby przydatne, ale nie wszyscy je mają....i przede wszystkim referencje!!! Przynajmniej dwie i po angielsku!!!". Zdumiona siedzę i zastanawiam się jakie referencję??? O co chodzi??? Szukam informacji w internecie, odnajduję jakieś forum i czytam " Referencją może być list od pracodawcy, ze szkoły, z różnego rodzaju ośrodków, placówek społecznych, coś co świadczy o Tobie, że jesteś rzetelny, uczciwy, pracowity i że w ogóle potrafisz coś robić". Ok. dzwonię więc do szefa żeby wystawił mi referencje a następnie do mojej opiekunki z wolontariatu i referencje już się piszą...oddycham z ulgą....
Po jutrze wyjazd, zdążę je jeszcze odebrać smile.gif I odbieram i kolejny szok, jedne są po polsku ( czy zapomniałam o tym powiedzieć???). Więc udaję się do tłumacza przysięgłego, lecz on dzisiaj ma wolne.... Panika i znowu uciekam na forum, szukać pomocy. Pytam " Czy moje referencje muszą być tłumaczone przez tłumacza przysięgłego???", czuje śmiech z drugiej strony, czytam słowa pełne szyderstwa, że lepiej jak zostanę w domu bo zginę za granicą, że oczywiście MUSZĄ BYĆ TŁUMACZONE przez przysięgłego.....Płaczę, dobija mnie ktoś z tej drugiej strony....aż nagle pojawia się odpowiedź "nie nie muszą, całe te referencje są picem na wodę, nie zwracają nawet uwagi na pieczątki, tutaj rzadko widać pieczątkę na jakimś dokumencie. Referencją może być również list polecający od osoby mieszkającej już jakiś czas w UK."....Teraz to ja szydzę, z tych co szydzili ze mnie....I załatwiam tłumaczenie, bez pieczątki.
Już spokojnie, tylko ubezpieczanie którego nie zdążę już załatwić, daruję sobie może nic mi się nie stanie...Wykonuję jeszcze kilka telefonów, z których dostaje wskazówki przed podróżą i dowiaduję się też, że mogłam załatwić sobie kartę z NHS-u, ale jak tylko dostanę NIN to będę sobie mogła wyrobić już w Anglii.

"NIN...???? co to jest" chwilę się zastanawiam, jednak moje myśli szybko ulatują...Dowiem się na miejscu...

Dzień wyjazdu, łzy mamy, babci i miauczący kot...boję się.... NA dowidzenia dostaję 1000 porad i uwag od zapłakanej rodzinki i nową kurtkę przeciwdeszczową ( przecież tam ciągle pada)...

Więc lecę....


cdn.... D.gif

zbieżność sytuacji przypadkowa. Wszelkie prawa zastrzeżone. Netha by Company:D

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   magnus 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 2013
  • Rejestracja pon, 22 sty 07
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Dziki Zachód

Napisano 31 październik 2007 - 14:13

WOW! Pamiętnik emigrantki wink.gif
Pisz, pisz - potem prześlesz mi całość do korekty i składania, potem to wydamy w Polsce i w UK, kasą podzielimy się na pół... mam nadzieję, że starczy na kupno jakiegoś małego zameczku w Szkocji D.gif

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 31 październik 2007 - 14:32

CYTAT(magnus)
WOW! Pamiętnik emigrantki wink.gif
Pisz, pisz - potem prześlesz mi całość do korekty i składania, potem to wydamy w Polsce i w UK, kasą podzielimy się na pół... mam nadzieję, że starczy na kupno jakiegoś małego zameczku w Szkocji D.gif
heheh i otworzymy tam schronisko dla tych którym się nie udało smile.gif)))

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 01 listopad 2007 - 02:55

I jestem już na miejscu, troszkę inaczej sobie to wszystko wyobrażałam....Na ulicach brudno, wszystko z czerwonej cegły i ludzie aż za kolorowi...Wszystko jakieś takie dziwne, nawet samochody jeżdżą druga stroną ulicy.
Czuję się źle, boli mnie głowa, straciłam apetyt i ciągle mi zimno...słyszę, że to reakcja organizmu na zmianę klimatu, czuję się tak jakbym była idiotka i nie wiedziała takich rzeczy....ale z pokorą przełykam swój odzew i tylko lekko się uśmiecham....CHCĘ DO MAMUSI!!!
Mieszkam jako 7-da osoba w domku 4 pokojowym, śpię na dmuchanym materacu w pokoju 2 na 2, a moje "łoże" zajmuje całą podłogę, tak że osoba śpiącą na łóżku wstając rano, depcze po mnie...Czasem mijamy się na schodach, czasami spotykamy w living room-ie, a ja jak na razie szukam pracy. Zbieram wszystkie cenne uwagi, zbudowane na doświadczeniu i z pokorą wysłuchuję wszystkiego co inni mają mi do przekazania.
Zrobiłam sobie nawet spis w głowie pt. "gdzie szukać pracy"
1 agencje pracy ( zazwyczaj gwarantują pracę przez minimum trzy dni w tygodniu, jest to praca czasowa. Pracownik z takiej agencji nosi miano - Temporary Staff. W zależności od agencji, trafia do różnych miejsc pracy. Agencje pracy często mają pod sobą fabryki produkcyjne, różnego rodzaju magazyny, cateringi, sprzątanie, budowlankę itp. Język angielski wymagany w stopniu podstawowej komunikacji, często też udaje się tam tym co nie znają w ogóle tego języka)
2. Jobcenter ( coś na zasadzie naszego polskiegu urzędu pracy, multum ogłoszeń i multum wymagań. O ile szczęście dopisze, nie odeślą mnie na kurs j. angielskiego i dostanę pracę od razu na kontrakt ( umowę))
3. Bary, puby, dyskoteki, kawiarnie ( wymagana płynna znajomość j. angielskiego, ładny uśmiech i wielkie szczęście żeby dostać minimalną stawkę i jakiś tam kontrakt. ALE ZDARZAJĄ się wyjątki)
4. Hotele, domy opieki społecznej ( j. angielski wymagany w stopniu b. dobrym)
5. Myjnie samochodowe ( zazwyczaj bez kontraktów, z minimalną stawką i ogólnie odradzanie miejsca pracy.
6. gazeta
Przeglądam listę powstałą na zasadzie "dobrych rad współlokatorów z doświadczeniem" i decyduję się na agencję pracy. Kupuję mapę, kartę sim z angielskim nr. telefonu i wyruszam....Pierwsza agencja, trzymam kurczowo dokumenty przy sobie, otwieram drzwi i głośno mówię "good morning", pani przy biurku podnosi ospale głowę i odpowiada "How are you?"....Uśmiech nr.5 który ćwiczyłam przed wyjściem z domu, zbladł i stoję jak wryta, setki myśli szaleje w moje główce i zastanawiam się "jak możnana 'dzień dobry' odpowiedzieć 'jak się masz'"....Po chwili pani pyta jak może mi pomóc, odpowiadam szybko wyuczone od miesiąca zdanie : "I'm looking for a job", ruchem ręki zostaje wskazane mi miejsce przy biurku i zaczyna się rozmowa.....
....Upsss....nie udało się.... za słabo mówię po angielsku....Idę do drugiej agencji....no nie, za krótko jestem w Anglii...trzecia- nie ma miejsc, więc nie przyjmują....I tak trwa moja wędrówka od agencji do agencji....Za każdym razem inne odpowiedzi....
Wpadam na kolejny pomysł, kupuję gazetę i czytam ogłoszenia....W wolnym czasie uczę się w domu angielskiego i codziennie chodzę do tej samej agencji, w której odsyłają mnie abym się jeszcze pouczyła języka....znają już tam moje imię....
Po tygodniu płaczę z bezsilności, chcę wracać....zabierają mi dokumenty i mówią, że nie można się tak łatwo poddawać....Płaczę i dzwonię do domu....Tęsknie bardzo....Idę po raz enty do tej samej agencji i WOW - udało się !!! Przeszłam pierwszą rozmowę, jeszcze tylko krótki kurs i testy i mogę iść do pracy smile.gif))
Hurraaa, dzięki kochani za przetrzymanie mnie siłą, jak na skrzydłach lecę do domu.....Cholera....wszystkie domy są identyczne....gdzie ja mieszkam????


cdn

zbieżność sytuacji przypadkowa. Wszelkie prawa zastrzeżone. Netha by Company D.gif

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Adam 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Zalogowani
  • Postów 2264
  • Rejestracja wto, 06 lut 07

Napisano 01 listopad 2007 - 10:52

Kurcze... Bardzo ciekawe to ! wink.gif Czekam na ciag dalszy smile.gif
Listopad 2007 - Forum Lagata - [*]

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   lagata 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4957
  • Rejestracja pon, 08 maj 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wawa
  • Hobby:dzieciaki, jezyk rosyjski i angielski, ksiazki, jazz ...

Napisano 01 listopad 2007 - 11:15

Netha - doskonaly pamietnik :jupi

Ja znajac siebie, to bym siedziala, tesknila i plakala smile.gif I zalamalbym sie zaraz po pierwszej porazce w szukaniu pracy ... Jestes wielka :jupi

//- Puchatku...?
- Tak, Prosiaczku?
- Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
- Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...//

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 01 listopad 2007 - 12:39

Testy, testy...TESTY...wpadam w panikę, jak ja je zdam skoro do samej rozmowy pochodziłam kilka razy? Co na takich testach może być...przecież miałam już rozmowę, co oni mogą jeszcze chcieć????
Udaję się do współlokatorów i pytam, znajoma skrótem objaśnia mi, że testy to nic innego jak zasady BHP czyli bezpieczeństwo, higiena pracy. Oddycham z ulgą, w Polsce nie raz miałam szkolenie z BHP.
Idę....krótka prezentacja, jakieś slajdy, słowa które słyszę lecz nie rozumiem...a nawet nie ma jak ściągnąć kwas.gif Zaczynam się modlić, tak rzadko
to robię....jednak teraz nic innego mi nie pozostało. Pytania przypominają niezrozumiałe ciągi literek, o czym jest mowa ? Niech mi ktoś pomoże....plizzzzzzzz

I po testach.....30 min strzeliło jak z bicza, teraz kolejne 30 przede mną....Stoję pod budynkiem agencji, stres, odpalam 7 papierosa kiedy słyszę że są wyniki.....Heh....Nie wierzę, z 20 pytań 18 dobrze więc się udało.....głupi ma zawsze szczęście, myślę i idę wypełniać dokumenty, daję referencję, dowód, podaje emergency contact, wypełniam ankietę i wychodzę...mają zadzwonić....kiedy? Nie wiem....

Emocje opadły, czuję się zmęczona i zasypiam.....budzi mnie walenie do drzwi, otwieram....Jakiś pan coś do mnie mówi, mało go rozumiem, znikomą znajomością angielskiego tłumaczę że tyle co przyjechałam, że tu nie mieszkam, że nie wiem o co chodzi....Pan się uśmiecha i mówi że przyjdzie jutro, zostawia kartkę z napisem TV Licensing* i odchodzi.
Wracają znajomi, mówię im radosną nowinę a potem pokazuję kartkę....Krzyk, lament chcą 1000 funtów za niezgłoszenie iż w tym domu jest telewizor....Szok!!
Wpadają na pomysł aby szybko zarejestrować się na internecie, może się jakoś uda wykręcić...Chyba się udało, bo pan o telewizji nie pojawił się na drugi dzień ani nigdy więcej....Czekam na telefon....kiedy zadzwonią ???


cdn....
*TV Licence
KOD
Każda osoba posiadająca odbiornik telewizyjny, video, satelitę, bądź jakikolwiek sprzęt do odbioru sygnału telewizyjnego jest zobowiązana do umieszczenia opłaty za licencję telewizyjną.

Obecnie za odbieranie kolorowego obrazu zapłacimy rocznie £112,natomiast za czarno-biały obraz £ 37.50.Brak uiszczenia opłaty za abonament grozi karą pieniężną do £1000.

sSposoby zapłaty:



1)direct debit (zlecenie stałe, pieniądze pobierane  okresowo z konta klijenta)

2)online (na stronie internetowej www.tvlicensing.co.uk )

3)karta kredytowa bądź debetowa

4)urząd pocztowy(można zapłacić gotówką, czekiem a także savings stamps)

5)list (jedynie czek)
źródło polska-anglia.co.uk

zbieżność sytuacji przypadkowa. Wszelkie prawa zastrzeżone. Netha by Company D.gif

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Adam 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Zalogowani
  • Postów 2264
  • Rejestracja wto, 06 lut 07

Napisano 01 listopad 2007 - 20:08

u nas tez sie taki podatek placi tongue.gif
Listopad 2007 - Forum Lagata - [*]

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Szefo 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa GlobalMod
  • Postów 3119
  • Rejestracja sob, 11 lis 06
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 01 listopad 2007 - 20:31

CYTAT(Adam)
u nas tez sie taki podatek placi tongue.gif


patrząc na to ile osób płaci to chyba trzeba powiedzieć że powinno się płacić ^^

a pamiętnik genialny D.gif ładnie Ci idzie to pisanie D.gif
Good job D.gif

szanuje za zawziętość i to że się nie poddałaśsmile.gif


#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Adam 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Zalogowani
  • Postów 2264
  • Rejestracja wto, 06 lut 07

Napisano 01 listopad 2007 - 20:33

Ej ej.... ja place regularnie !

Mam nadzieje ze kiedys tych wszystkich ktorzy nie placa po prostu scigna D.gif

Ale wracajac do tematu czakam na ciag dalszy smile.gif
Listopad 2007 - Forum Lagata - [*]

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 02 listopad 2007 - 14:26

Z głębokiego snu wyrywa mnie głośny dźwięk, to telefon...Odrzucam rozmowę, kto normalny dzwoni tak wcześnie? Jednak po chwili uświadamiam sobie gdzie jestem i co może oznaczać telefon przed 8 rano. Podrywam się wystraszona, sprawdzam połączenie - agencja....
...Wpadam w panikę, a co jak już nie zadzwonią? Jednak ktoś po drugiej stronie nie zraził się pierwszym razem i dzwoni po raz drugi. Serce podchodzi mi do gardła, odbieram... Rozmowa przypomina "cokolwiek zechcesz na wszystko się zgodzę, bo i tak Cię nie rozumiem". Przytakuję i z potoku słów wyłapuję tylko tyle, że mam wstawić się pod agencją o 13 i że już dzisiaj idę do pracy. Dziękuję za telefon z cztery razy i za piątym razem kiedy chcę podziękować słyszę sygnał sygnalizujący że rozmowa została zakończona.... Nie mogę już zasnąć więc schodzę do kuchni i robię kawę.
Do 13.00 godziny wleką się bardzo powoli, stres zjada mnie od środka i nie pozwala na przyjęcie żadnego jedzenia...Ze zdziwieniem obserwuję swój organizm, który nigdy wcześniej nie reagował w ten sposób...Chyba nigdy wcześniej nie przeżyłam aż tak wielkiego stresu...O 10.20 wychodzę na spacer do pobliskiego parku, staram się iść spokojnie, jednak pędzę przed siebie, pokonując metry w zastraszającym tępię...Wracam do domu, jest 12.15.....Powoli pakuję rzeczy niezbędne do pracy, w agencji powiedzieli że jest tam zimno...Pakuję więc gruby polar, rękawiczki które dostałam od współlokatorki i za jej poradą skarpetki. Wygrzebuję z walizki jeszcze czapkę i paczkę papierosów (moje rzeczy nadal są w walizce, z barku odwagi poproszenia o kawałek szafki). Wychodzę z domu... Planowałam iść 15 minut, doszłam w 7 więc jestem sporo przed czasem. Na mój widok cieszy się jedna z pracownic agencji, gdyż miała do mnie dzwonić. Informuje mnie że mam miesiąc czasu na zapłacenie home office*, kwota 70 funtów**. Przytakuję i zapewniam że zapłacę jak najszybciej, na co zyskuję odpowiedź "każdy tak twierdzi ale nikt tak nie robi", po czym uśmiecha się, życzy powodzenia i odchodzi....Odprowadzam ją wzrokiem i zastanawiam się o co jej chodziło w tym zdaniu, szybko jednak zapominam bo wołają mnie do busa który to zawiezie mnie do pracy. W trakcie drogi poznaję inną Polkę, nie jest tak zestresowana jak ja, mieszka (wg. jej mniemania) już długo w Anglii. Na pytanie ile? Prostuje się i odpowiada, trzy miesiące...ooo ironio moja, bądź spokojna!!! Resztkami sił powstrzymuję o złośliwej uwagi, oraz połykam dławiący śmiech....Nie odpowiadam nic, odwracam się do okna i oglądam drogę.
Jesteśmy na miejscu, budynek w który mam wejść przerażą mnie. Przypomina mi jakiś obóz pracy. Oczami wyobraźni wiedzę co będzie się tam działo.....


cdn.....

*Home Office- Ważne ! -
KOD
Od momentu kiedy Polska stała się członkiem UE możemy legalnie pracować w Wielkiej Brytanii. Wiąże się to z obowiazkiem rejestracji w Home Office (odpowiednik naszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji). Rejestracji WRS - Worker Registration Scheme dokonujemy na nasz wniosek. Rzadziej zdarza się, że zrobi to za nas pracodawca. Istotna uwaga - za niezarejestrowanie się nic nam nie grozi, żadne kary. Obowiązek dopilnowania rejestracji ciąży na pracodawcy i to on odpowiada jej brak.



Procedura rejestracji:

Aby się zarejestrować należy wysłać prawidłowo wypełniony formularz, plus zalączniki w postaci:

1. dowod osobisty lub paszport - ORYGINAŁ NIE KSERO.

2. 2 zdjęcia paszportowe z imeniem i nazwiskem na każdym z osobna.

3. list od pracodawcy, w którym potwierdza nasze zatrudnienie i datę rozpoczęcia pracy. Jeżeli pracujemy u wiecej niż  jednego pracodawcy musimy mieć listy od wszystkich.



Formularz składa się z czterech stron plus kolejnych pięciu objaśniajacych jak go prawidłowo wypelnić. Jest dość prosty do wypelnienia ale osoby, które słabo znają język angielski powinny poprosić o pomoc kogoś bieglejszego. Dane, których będziemy potrzebować to - nasze dane osobowe, dane pracodawcy.

Za rejestrację w Home Office należy zaplacić 70 funtów **.Mozemy to zrobić czekiem, kartą kredytową lub wysłać pieniądze pocztą (Postal Orders) - w tym przypadku jest jeszcze pobierana oplata na poczcie. Opłatę ponosimy tylko przy rejestracji, później, gdy zmieniamy pracodawcę musimy zawiadomić o tym Home Office (taka sama procedura j.w) ale w tym wypadku już nic nie płacimy.

Wysłane aplikacje są rozpatrywane w terminie do czterech tygodni, maksymalnie do dwóch miesięcy.
źródło polskie-surrey.com

** obecnie, opłata wynosi ok. 90 funtów, szczegółowe informacje na temat ceny aktualizowanie są na stronie home office, można również pobrać tam formę do aplikacji o HO => awww.homeoffice.gov.uk Teoretycznie, posiadanie HO jest wymagane i czas na jego załatwienie a właście wysłanie aplikacji jest określony jako 1 miesiąc od momentu rozpoczęcia pracy


Zbieżność sytuacji przypadkowa. Wszelkie prawa zastrzeżone. Netha BY Company D.gif

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Adam 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Zalogowani
  • Postów 2264
  • Rejestracja wto, 06 lut 07

Napisano 09 listopad 2007 - 17:17

Jakby co to ja czekam na ciag dalszy tongue.gif
Listopad 2007 - Forum Lagata - [*]

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Szefo 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa GlobalMod
  • Postów 3119
  • Rejestracja sob, 11 lis 06
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 09 listopad 2007 - 20:14

CYTAT(Adam)
Jakby co to ja czekam


czekamy D.gif

netha , długo każesz czekać swoim fanom na następne części opowieści D.gif


#14 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 10 listopad 2007 - 00:42

CYTAT(Szefo)
netha , długo każesz czekać swoim fanom na następne części opowieści
pojawi się coś po weekendzie, na razie mam małe zamieszanie i ciężko mi się skupić.

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 16 listopad 2007 - 01:21

"Jak tutaj śmierdzi" myślę wchodząc do środka, wzrok ludzi stojących w kolejce pali mnie. Jeszcze nie wiem, że to nienawiść jaka panuję między pracownikami agencji. Słysze "patrzcie, dla stałych nie ma miejsca, a ciągle przysyłają nowych". Przełykam uwagę i pytam o koordynatora, wskazują mi niską dziewczynę, która na mój widok uśmiecha się i kiwa głową abym podeszła. Wpycha mi w ręce kilka kartek i każe czytać....Siadam na ławce i udaję że czytam, patrzę się na literki i zastanawiam się co to jest. Po 30 minutach dostaję odpowiedz, że jest to coś na zasadzie szkolenia BHP, kiwam głową a w myślach pytam "to z tego też test mi zrobicie?"
Kiedy kolejka znika, dostaje gumowce, biały fartuch i czepek na głowę. Ubieram się śmiejąc się sama z tego komizmu sytuacji " boże jak ja wyglądam". Koordynatorka każe zachować mi powagę, bo za chwilę zejdziemy na hale. Mycie rak, dezynfekcja obuwia, zakładam plastikowe osłonki na rękawy i plastikowy fartuszek, jeszcze rękawiczki i.....ogromna hala. Postawiono mnie przy linii, ludzie tam pracujący patrzą się na mnie badawczo. Nikt się do mnie nie odzywa, rozmawiają między sobą. I dobrze, bo ja nie mówię po angielsku !!!! Do pierwszej przerwy walczę w sobie aby nie zwymiotować z tego smrodu, mięso które pakujemy do tacek napawa mnie obrzydzeniem. Czas mija...przerwa. Mówią mi że 20 min, coś jeszcze ale nie rozumiem, kiwam głową i wybiegam z hali. Ściągam wszystko z siebie i wybiegam na zewnątrz, łapie powietrze....Mdli mnie... Po 10 min, decyduję się na papierosa, może przeżyję. Przysiadają się do mnie inni Polacy, rozmawiamy, streszczają mi zasady panujące w fabryce i w agencji. Niektórzy straszą a niektórzy zapewniają że jest miło. Koniec przerwy, wracam...Na linii obserwuje ludzi, uśmiechają się, żartują ( wnioskuję to po tonie rozmowy), więc może być przyjemnie.....Ktoś zwraca mi uwagę, że coś źle robie. Przepraszam i staram się nadrobić swoją niedokładność....Kolejna przerwa, wychodzę na zewnątrz, kupuję nawet kawę, nie wypijam jej jednak, niedobrze mi. Czas leci i wracamy na halę, w szatni czeka mnie niespodzianka. Ktoś zabrał moje buty, stoję bezradnie i powstrzymuję łzy...Słysze "co się szczypiesz, weź inne", więc borę i biegnę bo jestem spóźniona.....22:15 wychodzę z pracy, łapie za telefon, dzwonię do Polski.....Płaczę że chcę wracać, nie po to uczyłam się tyle lat....

cdn...

Zbieżność sytuacji przypadkowa. Wszelkie prawa zastrzeżone. Netha by Company D.gif

#16 Guest_~Czarna_*

  • Grupa Guests

Napisano 16 listopad 2007 - 10:41

aż mi wspomnienia wróciły D.gif
mój start wcale się wiele nie różnił D.gif

#17 Guest_Al_Hadzi_*

  • Grupa Guests

Napisano 23 kwiecień 2008 - 20:00

hmmm zwyklem mawiac ze w Anglii kazdy ma swoja opowiesc ale ta Nethy spowodowala ze bylo sie tam razem z Nia..

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   netha 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 4351
  • Rejestracja śro, 11 paź 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Leicester
  • Hobby:fotografia :)

Napisano 23 kwiecień 2008 - 23:06

I jeszcze się będzie, ciągle się zbieram aby napisać kolejną część smile.gif

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   Radmak 

  • Adept
  • Pip
  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 14
  • Rejestracja pią, 12 cze 09
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Rumia/Aberdeen

Napisano 13 czerwiec 2009 - 00:01

chyba już się nie zbierzesz co? smile.gif szkoda... fajnie się to czytało...


#20 Użytkownik nie jest zalogowany   ANIOŁ 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Root Admin
  • Postów 2791
  • Rejestracja czw, 20 lis 08
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gdańsk

Napisano 13 czerwiec 2009 - 00:32

Nie bądzmi pesymistami może dziewczyna nas jeszcze miło zaskoczy lets.gif
Dołączona grafika
Dołączona grafika
Dołączona grafika

  • (2 stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych