Nie chciałabym przesadzić, ale już na pierwszy rzut oka widać, że mimo wszystko jest uzależniony od komputera. Codziennie wraca z pracy - siada przy nim i ''popycha pierdoły''.
Chociaż są sprawy w jakich mógłby mi i mamie pomóc, to on woli zaszyć się u siebie w pokoju i odizolować, żeby tylko ''jeszcze coś sprawdzić''
Spróbowałby kto go zawołać na obiad, kawę albo wyciągnąć na rowery. Mówi wtedy, że jest zmęczony/nie ma siły/nie teraz bo coś sprawdza.
I tak resztę dnia przesiaduje przed ekranem monitora.......
Przyznać się tu muszę - ja sama kiedyś uzależniłam się od komputera. Długo poza nim świata nie widziałam, ale rodzice zareagowali w porę. Wynieśli z pokoju i zakazali. Po miesiącu zrozumiałam, że to było głupie, teraz o tym wiem i rzadko używam.
Ale tacie komputera nie zabiorę, nie wyłączę z prądu, nie odepnę mu kabla od internetu. Bo się wkurzy, bo nie zrozumie, bo ja jestem jego córką i niestety nie mogę zrobić mu tego co on kiedyś mi - udowadniając, że było ze mną coś nie tak.
Porozmawiać z nim? Do niego niestety to nie dochodzi. Nie uważa, że jest uzależniony, wręcz przeciwnie stwierdził, że jakby chciał to mógłby odejść od kompa kiedy chce... Ale czy nie tak właśnie mówią osoby uzależnione???
Jak mam mu więc pomóc??????
Co zrobić i jak się wobec niego zachować, żeby chociaż trochę go od komputera oderwać??

Logowanie
Rejestracja
Pomoc

















