Z dziwnego powodu... jeśli zaczynam... nie mogę przestać... czytam od deski do deski jedną książkę za drugą... wręcz pochłaniam... tracę poczucie czasu, poczucie obowiązku, poczucie czegokolwiek...
Więc mimo, że nie czytam często, z powodzeniem mogę powiedzieć że jestem... książkocholiczką ;D
Nie mam pamięci do Imion... Nazwisk... Tytułów...
stąd rzadko potrafię wymienić książki które czytałam...
ale jest kilka pozycji o których zapomnieć... raczej nigdy nie zapomnę choć powody nierzadko są dla mnie niejasne.
Jedną z takich pozycji jest Nieznośna Lekkość Bytu - Milana Kundery
Książka, która jest mi bardzo bliska
Czytałam ją tuż przed maturą. Koleżanka niefortunnie mi ją poleciła... bo znała mój światopogląd...
- Musisz to koniecznie przeczytać. Miałam wrażenie jakby była o Tobie - powiedziała mi na kilka dni przed maturą Kaśka - wręczając cienki tomik.
Na maturze ustnej na szczęście trafiło mi się pytanie w którym mogłam opowiedzieć o tej książce... i o filmie który dopadłam tuż po jej przeczytaniu. Pamiętam niesamowite zaciekawienie egzaminatorów malujące się na ich twarzach dopiero przy mojej odpowiedzi na ostatnie pytanie. ;D
Książka opowiada o życiu Tomasza i Teresy, dwóch osób tak bliskich sobie a jednocześnie tak obcych, plus Sabiny... tej trzeciej...
Czemu książka mi się tak spodobała... nie wiem... szalenie irytujące ale nie potrafię znaleźć powodu. Z niewiadomych przyczyn jeszcze długie tygodnie zdawałam się rozpamiętywać jej treść... analizować...
Niby opowiada o uczuciach, miłości, zazdrości, złości... czyli niemal jak każdy standardowy romans... ale to nie jest romans. Tak naprawdę to rozprawa o życiu, wyborach, ich skutkach. Mówi o tym jak pewne wydarzenia wpływają na nas, jak nasze decyzje stają się nieodwracalne, jak nieraz jednostka potrafi paść ofiarą... miłości...o tym jak miłość potrafi być toksyczna. Sprawia że ma się wrażenie że każda sytuacja życiowa staje się pułapką z której tak naprawdę nie ma wyjścia... I o dziwo jej lektura za każdym następnym razem sprawia że odkrywamy w niej nowe znaczenia, nowe myśli, zupełnie inne przesłania...
A gdy po przeczytaniu książki... decydujemy się obejrzeć film (co baaaardzo polecam) doświadczamy istnego zderzenia czołowego z drzewem przy prędkości 200 km/h. Czemu?
Bo odczucia, myśli , emocje jakie się ma w trakcie czytania i po przeczytaniu książki nijak się nie mają do tego co się odczuwa w przypadku filmu...
Choć...
Możliwe że to tylko i wyłącznie moja osobista refleksja
Książkę i film - polecam
Ale TYLKO w kolejności - książka - min dzień refleksji - film...
Zastanawiam się czy sięgnąć po kolejną książkę tego autora...
idą święta, czas wolny... w sumie... czemu nie?
Pozdrawiam
Nah.
Użytkownik Naryanah edytował ten post 15 December 2008 - 04:48

Logowanie
Rejestracja
Pomoc













