O ile nie ma żadnych problemów z zachowaniem porządku na lekcji, zdobyciem zainteresowania uczniów to jednak problem mam JA. Ze sobą. Otóż, w zeszłym tygodniu tłumaczyłam klasie jakie konsekwencje będe wyciagać z nieprzygotowań do lekcji. Dodałam też, że mozna zgłosic 2 nieprzygotowania w ciagu semestru. Już w piątek miałam zebrać zeszyty do oceny "Wakacyjnej przygody", wtedy też podszedł do mnie uczeń zgłaszając brak zeszytu. Przy czym... miał oczy pełne łez :shock: Wstawiłam nieprzygotowanie...
Dziś, podchodzi inny chłopczyk, mówiąc, że siostra porwała mu zeszyt do polskiego i PŁACZE! Ja wymiękłam, bo kto by nie wymiękł patrząc na takiego małego zapłakanego człowieczka
Zaczynam rozdawać zebrane zeszyty, a tu... ZNALAZŁ się zeszycik owego ucznia. Okazało się, że siostra porwała brudnopis
Ta historia skończyła się pomyślnie, ale zastanawiam się jak reagować na takie sytuacje... Zdaję sobie sprawę, że to są małe dzieci, więc nie chciałabym ich krzywdzić. Z drugiej strony chcę ich też nauczyć obowiązkowości, więc wymagam i kontroluję... I oczywiście musze oceniać, bo jak się będą czuć dzieci, które odrabiają i zawsze są przygotowani do lekcji.
Co radzicie?
Lagata, Ty pracujesz z małymi uczniami, jak to jest?

Logowanie
Rejestracja
Pomoc

















