Zmień widoczność shoutboxa Shoutbox
|
Kursy przedmałżeńskie
#2
Napisano 24 październik 2008 - 16:55
A czego pożytecznego tam uczą..?
Technik współżycia..?
#4
Napisano 24 październik 2008 - 18:01
ale na moje to strata czasu i tyle
Mistrz Polski 2009/2010 !!!Zobacz co aktualnie słucham :)
#6
Napisano 24 październik 2008 - 19:33
no moze moze nie mowie ze nie ja przezyłem na naukach takie nudy ze szok
Mistrz Polski 2009/2010 !!!Zobacz co aktualnie słucham :)
#8
Napisano 24 październik 2008 - 20:32
chetnie bym Ci powiedział ale nic juz z tego nie pamietam jak juz pisałem wynudziłem sie na maxa
a po co sam nie wiem !!!
Mistrz Polski 2009/2010 !!!Zobacz co aktualnie słucham :)
#9
Napisano 24 październik 2008 - 20:54
Serio!
Opowiedz jak było
Moim zdaniem taki kurs to zwykła strata czasu. Rzeczy, o których tam uczą nie są nowością dla osób, które zdecydowały się na ślub. Oczywiście, zdarzają się niezwykli księża, którzy potrafią tym zainteresować. Ponadto uważam za straszną pomyłkę naukę metody Billingsa. Jak można kontrolować dorosłe osoby czy prowadzą kalendarzyk, w którym zawarte są jego intymne (a jakże) sprawy!? To po prostu kompletna porażka. Uważam, że takie kursy powinny być nieobowiązkowe.
Do Prince'a: http://www.cpp-metan...i...5&Itemid=32 -tu jest przykładowy program takiego weekendowego kursu. Zwróć uwagę na te tematy...
Użytkownik ludożerka edytował ten post 24 październik 2008 - 20:58
#11
Napisano 25 październik 2008 - 07:26
A czy mozesz mi wytlumaczyć na czym polega ta straszna metoda?
#12
Napisano 25 październik 2008 - 09:42
Służę uprzejmie.
Było to tak, że w klasie maturalnej system katechetyczny wychodząc z mylnego założenia, iż kursy przedmałżeńskie przydadzą się każdemu, realizował jego program w ramach cotygodniowej godziny katechetycznej. W naszej szkole prowadził go ksiądz, który, jak sam wyznał przez 3 lata studiował medycynę, gdyż miał zamiar zostać ginekologiem.
Jeśli chodzi o tę pierwszą część programową, nie mogę specjalnie podzielić się refleksjami. Byłam na tyle zacietrzewiona i zagniewana postawieniem mnie posród grona potencjalnie zainteresowanych tematyką, że wpuszczałam treści jednym uchem wypuszczając drugim. Na koniec roku szkolnego, jak reszta klasy, otrzymałam zaświadczenie o ukończeniu kursu. Obecnie zapewne jest nieważne, jak inne szkolenia okresowe.
Pamiętam, że raz ksiądz przyniósł, świetne jego zdaniem, opracowanie na temat NPR zachęcajac do zerknięcia głównie dziewczyny. Ku jego zaskoczeniu, żadna z nas nie podniosła się by obejrzeć przynajmniej okładkę.
Użytkownik Margola edytował ten post 25 październik 2008 - 09:44
#13
Napisano 25 październik 2008 - 11:37
Dobrze wiedzieć, może jeszcze nie jest zbyt późno dla mnie
Użytkownik Prince edytował ten post 25 październik 2008 - 11:37
#14
Napisano 25 październik 2008 - 13:34
"Mój" ksiądz poszedł nam na rękę i odbyliśmy z nim tylko dwa spotkania formalne, w zasadzie towarzyskie, no ale to było "po znajomości".
Niektórzy Księża są nieprawdopodobnie mało elastyczni i nie idą na rękę nawet marynarzom: znam przypadek, gdy dziewczyna marynarza chodziła na kursy przedmałżeńskie z ...kolegą, bo jej luby pływał na statku, a ksiądz nie zgodził się na traktowanie indywidualne i dopasowanie terminu do realiów. W przypadku wspomnianej Marynarzowej przymus istniał, ponieważ dokumentem uprawniającym do zawarcia ślubu w jej parafii był papierek poświadczający zarówno odbycie kursów, jak i spowiedzi...
#15
Napisano 25 październik 2008 - 13:59
"Mój" ksiądz poszedł nam na rękę i odbyliśmy z nim tylko dwa spotkania formalne, w zasadzie towarzyskie, no ale to było "po znajomości".
A kolejne moje pytanie byłoby, po co był Ci ślub kościelny..?
Żeby było jasne - standardowo nie mam nic przeciwko, ale czytałem parę Twoich postów w miejscu, z którego Cię do nas przywlokłem
Nie wynikało z nich, że jesteś praktykująca, czy głęboko wierząca.
#16
Napisano 25 październik 2008 - 14:58
Jeśli chodzi o tzw "sakramenty", są one dla mnie wyjątkowo ważne, szanuję je. Jestem poczwórną matką chrzestną i przywiązuję do tego dużą wagę. Moje dziewczynki-chrześniaczki są jeszcze małe, ale mam zamiar brać czynny udział w ich Pierwszej Komunii i zrobić wszystko, żeby ten dzień był dla nich wspaniały. Ślub kościelny był dla mnie na tyle istotny, że bez niego nie czułabym się prawdziwą mężatką i to bynajmniej nie z powodu białej sukni i welonu, bo tych nie miałam
#17
Napisano 25 październik 2008 - 15:45
Jeśli chodzi o tzw "sakramenty", są one dla mnie wyjątkowo ważne, szanuję je. Jestem poczwórną matką chrzestną i przywiązuję do tego dużą wagę. Moje dziewczynki-chrześniaczki są jeszcze małe, ale mam zamiar brać czynny udział w ich Pierwszej Komunii i zrobić wszystko, żeby ten dzień był dla nich wspaniały. Ślub kościelny był dla mnie na tyle istotny, że bez niego nie czułabym się prawdziwą mężatką i to bynajmniej nie z powodu białej sukni i welonu, bo tych nie miałam
Rozumiem, że chodzi bardziej o Twoje dobre samopoczucie, niż świadomość przymusu. Z logicznego punktu widzenia można się oczywiście czepiać, że skoro nie wiesz czy wierzysz, to po co Ci ceremonie, gdyż jednak obrzęd to deklaracja czegoś więcej niż wiary, bo konkretnej religii.
U Ciebie wygląda mi to bardziej na hobby, coś w stylu miłego spędzania czasu.. tak samo jak inny chodzi grać w piłkę, po prostu lubi i koniec.
Co prawda to nie na temat trochę, ale jakby się rozwijało, to oddzielę temat.
Miłujący będzie dumny jak to przeczyta
#18
Napisano 25 październik 2008 - 17:58
Naprawdę zazdroszczę wierzącym wiary i tego spokoju, który powinna ze sobą nieść. Co innego, że tego "spokoju" nie widzę u wiernych
Wracając do tematu: kursy przedmałżeńskie to dla mnie strata czasu, błahostka i problem, który chciałam obejść. Ale ślub kościelny to zupełnie inna bajka, to przeżycie wyjątkowe i magiczne, podczas którego wierzyłam naprawdę. Miałam kilka takich stanów w życiu, gdzie cieszyłam się pełnią wiary, ale rzadko były one związane z praktykami kościelnymi. Chociaż bierzmowanie wspominam jako magiczną chwilę.
Podobno wiara przychodzi łatwo tylko na początku i na końcu rozwoju duchowego, mam nadzieję, że jestem teraz na środku tej drogi. Idę dalej.
Użytkownik Holly edytował ten post 25 październik 2008 - 17:59
#19
Napisano 25 październik 2008 - 21:32
Nie powiedziałam, że metoda jest straszna. W żadnym wypadku. Jest jednak ona z pewnością sprawą osobistą. I straszne jest to, że ktoś uważa, iż może cię w tej sprawie kontrolować. Dla mnie to zupełnie odwaraca sens "wiary".
A to będziesz ginekologiem!? haha
#20
Napisano 27 październik 2008 - 00:30
Wiesz co..?
Nie mam nic do dziewczyn i wolałbym jednak, żeby tak już zostało.
Więc totalnie odpada
Naprawdę zazdroszczę wierzącym wiary i tego spokoju, który powinna ze sobą nieść. Co innego, że tego "spokoju" nie widzę u wiernych
Wracając do tematu: kursy przedmałżeńskie to dla mnie strata czasu, błahostka i problem, który chciałam obejść. Ale ślub kościelny to zupełnie inna bajka, to przeżycie wyjątkowe i magiczne, podczas którego wierzyłam naprawdę. Miałam kilka takich stanów w życiu, gdzie cieszyłam się pełnią wiary, ale rzadko były one związane z praktykami kościelnymi. Chociaż bierzmowanie wspominam jako magiczną chwilę.
Podobno wiara przychodzi łatwo tylko na początku i na końcu rozwoju duchowego, mam nadzieję, że jestem teraz na środku tej drogi. Idę dalej.
A silna potrzeba obrzędów dotyczy tylko religii, czy obrzędów jako takich w ogóle..?
Pytam, bo zawsze myślałem, że to działa w sposób następujący - wierzę, więc uważam, że potrzebne są ceremonie, bo Pan Bóg na mnie patrzy, bo w Biblii napisali, że trzeba, bo jak nie, to pójdę się smażyć.. itd..
Łapiesz tok rozumowania..? Wyżej to przejaskrawiłem rzecz jasna, ale generalnie mam na myśli to, że u Ciebie te ciągoty mają źródło pozateistyczne. Po prostu masz ochotę to robić i już, a Twoja pozycja to agnostycyzm, przynajmniej z mojej perspektywy
W Afryce przed obrządkami murzyni palą różne świństwa, więc potem taż wierzą naprawdę, ale skąd to się Tobie wzięło, to nie wiem
A o Miłującego się nie martw, zajrzy na pewno..
Dobrze, jak na zaglądaniu się skończy
Użytkownik Prince edytował ten post 27 październik 2008 - 00:32
| Temat | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|
![]() |
Kursy SUSHI i nie tylko...
|
masala |
|
|
![]() |
KURSY SUSHI - Warszawa i inne miasta Polski
|
masala |
|
|
| Trackback URL | Trackback Date | Total Hits |
|---|---|---|

Logowanie
Rejestracja
Pomoc


Cytuj







