- (6 stron)
-
- 1
- 2
- 3
- →
- Ostatnia »
Eutanazja
#1
Napisano 03 June 2006 - 13:47
#2
Napisano 03 June 2006 - 13:53
http://img529.imageshack.us/img529/753/horseriderredbt2.png
#3
Napisano 03 June 2006 - 14:04
#4
Napisano 03 June 2006 - 19:15
#5
Napisano 03 June 2006 - 20:30
Sadze, ze ten temat bedzie niosl duze kontrowersje. Ale sadze ze i do tego ludzie dojrzeja. W koncu smierc to nieodzowny element zycia.
#6
Napisano 03 June 2006 - 20:38
http://img529.imageshack.us/img529/753/horseriderredbt2.png
#7
Napisano 04 June 2006 - 01:01
Przepraszam, że się czepiam, sama jestem przeciw samobójstwom - ale nie bądźmy przeciw samobójcom.
#8
Napisano 04 June 2006 - 07:32
Temat jest strasznie trudny i powiem tak : z jednej strony zgadzam sie z Tobą, a z drugiej nie.
Gdybyśmy wszystkim pozwolili dokonywac takiego wyboru, na rozstanie sie ze swiatem decydowaloby sie znacznie wiecej osob. A sama piszesz, ze sa to ludzie, ktorzy niepodolali uniesc ciezaru zycia, (czasami powoody, ktore kieruja takim czlowiekiem sa atrasznie blache i impulsywne np. niezdany egzamin, rozstanie), takim ludziom nalezy pomagac, rozmawiac z nimi a nie ulatwiac samobojstwo.
#9
Napisano 04 June 2006 - 07:46
Eutanazja jest obecnie zalegalizowana w Holandii, Belgii i amerykańskim stanie Oregon, a od niedawna także w australijskim Terytorium Północnym. Szczególna forma dozwolonej eutanazji występuje w Szwajcarii, gdzie można przepisać lek nasenny w śmiertelnej dawce, jednak chory musi go przyjąć samodzielnie.
W pozostałych krajach eutanazja jest niedozwolona i karana jak zwykłe zabójstwo lub w sposób łagodniejszy.
Uregulowania prawne w Polsce
Eutanazja w Polsce jest zabroniona; traktuje się ją jak rodzaj zabójstwa karanego w łagodniejszy sposób. Osoba jej dokonująca jest obecnie zagrożona karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Wyjątkowo sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
Znalazlam rowniez bardzo ciekawy artykul M. Agnosiewicza. Warto przeczytac.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,898
#10
Napisano 04 June 2006 - 11:00
Dlaczego?? POniewaz jak to piszesz w dalszej czesci swojego postu, mysli samobojcze sa przejawem leku i niemoznosi niesienia ciezaru zycia. Calkowicie zgadzam sie z Lukasem, ze takim ludziom nalezy pomagac, a nie przyczyniac sie do ich moarderstwa. Niecaly rok temu powiesil sie moj kolega. Dlaczego?? NIkt tego nie wie. Przeprosil w liscie bliskich i tyle. NIe wyobrazam sobie sytuacji, w ktorj ktos moglby podac zdesperowanemu szesnastolatkowi smiertelna dawke lekow zamiat udzielic pomocy psychologicznej lub powziac jakakolwiek probe udzielenia pomoce jakiej potrzebuje. Eutanazja powinna byc TYLKO dla ludzi, ktorzy sa bardzo ciezko chorzy i umra w krotkim czasie w wielkich cierpieniach - wtedy wedlug mnie mozan takim ludzom "pomoc".
http://img529.imageshack.us/img529/753/horseriderredbt2.png
#11
Napisano 04 June 2006 - 11:56
Uprzejmie proszę nie wrzucać mi treści, których nie podałam. Dla mnie eutanazja to to, co napisano na górze. Samobójstwa to zupełnie coś innego.
#12
Napisano 04 June 2006 - 14:59
?W stronę morza? to piękna, ciepła opowieść o człowieku, który z miłości do życia postanowił umrzeć.
#13
Napisano 04 June 2006 - 15:08
http://img529.imageshack.us/img529/753/horseriderredbt2.png
#14
Napisano 04 June 2006 - 15:15
#15
Napisano 04 June 2006 - 15:52
#16
Napisano 04 June 2006 - 17:20
#17
Napisano 05 June 2006 - 00:19
#18 Gość_Paweł_*
Napisano 07 June 2006 - 00:31
- np. taki przypadek, osoba czasowo sparaliżowana, bez możliwości kontaktu z otoczeniem ale odbierająca otoczenie (kontakt w jedną stronę). Medycyna nie jest w stanie stwierdzić czy osoba ma świadomość (bo ona nie jest w stanie o tym powiedzieć) ani jak długo potrwa taki stan ?
Czy w powyższej sytuacji można podjąć decyzję o eutanazji i czy będzie to eutanazja czy morderstwo (wyobraźcie sobie co czuje taka osoba, gdy ja zabijają a ona nie może zaprotestować) ?
- inna możliwość to nadużycia, jak wiadomo lekarze są w stanie uzasadnić każdy przypadek śmierci przyczynami naturalnymi (nawet gdy ofiara ma postrzał w plecy - widać upadła na pocisk -> nieszczęśliwy wypadek ), należy założyć możliwość zmowy np. lekarza i rodziny, szczególnie gdy w grę wchodzą pieniądze. Wydający decyzję o eutanazji mogą nie mieć pełnej informacji na temat całej sytuacji a uśmiercenie kogoś jak na razie jest nieodwracalne i stanu tego nie zmieni nawet ukaranie sprawców.
- przypadek Amerykanki Terri Schiavo, którą zamęczono głodem i pragnieniem w majestacie prawa pokazuje, że nie ma też co liczyć na ochronę prawną. Zręczny prawnik za pieniądze uzasadni wszystko.
Jakby się komu chciało poszukać informacji, to by zobaczył, że ta zamordowana sądowo kobieta nie była wcale taką roślinką jaką ją przedstawiano. Już badania kilka miesięcy po jej zapaści wykazywało, że chora odczuwa ból i usiłuje się w ograniczony sposób porozumiewać ( w Internecie jest fotokopia tego badania, gdzie nawet jest powiedziane, że co prawda lekarz nie zaobserwował prób mówienia, ale rodzice i MĄŻ stwierdzali, że chora podejmowała takie próby, choć ze wzlędu na uszkodzenie ośrodka mowy musiały być to jednak raczej dźwięki niemodulowane, krtaniowe). Ten sam "mąż" (bydlę nie człowiek) nagle zmienił zdanie po otrzymaniu odszkodowania i wynajął prawnika specjalizującego się (i zwolennika) w sprawach eutanazyjnych.
Z materiałów filmowych i dokumentów wynikało, że Terri Schiavo była w stanie podobnym jak osoby z porażeniem mózgowym, a te się rehabilituje z niezłym skutkiem a nie zagładza na śmierć. TO NIE BYŁA ROŚLINA A POTRAKTOWANO JĄ JAK ROŚLINĘ WBREW WOLI RODZICÓW !
To co u nas podawano w mediach to były jakieś popłuczyny nieoddające grozy sytuacji w jakiej znalazła się ta kobieta, dziennikarzom nawet nie chciało się sięgnąć do dokumentów dostępnych w Internecie a pokazujących coś zupełnie innego od tego o czym przekonywały nas wyrwane z kontekstu materiały i prawie statyczne zdjęcia.
Chcielibyście by ktoś was tak urządził np. dla swojej wygody wykorzystując fakt, że np. przez dłuższy czas niekontaktujecie z otoczeniem wskutek wypadku, zapaści krążeniewej czy udaru ?
Medycyna nie zna wszystkich przyczyn dlaczego osoby pozostają w śpiączce i dlaczego czasami po latach nagle się z niej budzą, do tego często pamiętając co się wokół nich działo (z czego by wynikało, że świadomość ich działała a tylko nie działały WYJŚCIA informacyjne).
A do tego żyjemy w Polsce, gdzie poziom lecznictwa i dostępności sprzętu jest taki a nie inny co bardzo łatwo może prowadzić do błędnych rozpoznań i decyzji.
Miałem niestety okazję obserwować sposób rozpoznania śmierci przez lekarzy pogotowia u członków mojej najbliższej Rodziny. Jak później przeczytałem jakie testy lekarz powinien wykonać dla pewności, to do dziś nie jestem pewny czy mojej Babci nie zabrano jeszcze żywej z domu zamiast ją ratować.
Ostatnio był też przypadek gdy lekarz stwierdził zgon człowieka w rozbitym samochodzie a nagle po 40 minutach nastąpił cud i gość zaczął się poruszać !
Czy mając takie zdarzenia na względzie i uwzględniając narastając frustrację i tumiwisizm lekarzy a także rozliczne możliwości nieczystej gry moglibyście z czystym sumieniem popierać dopuszczenie eutanazji ?
BO JA NIE !!!
Tak więc podejmowanie decyzji o eutanazji na podstawie płytkiej wiedzy o przyczynach braku (lub pozornego braku) świadomości u pacjenta jest podejmowaniem decyzji o zabójstwie, bo ta osoba może się kiedyś obudzić.
Podobnie jest z chorobami nieuleczalnymi, też nie wiemy czy chęć pacjenta zadania sobie śmierci nie wynika z chwilowej zapaści nastroju spowodowanej stanem beznadziejnym (lub uznawanym za taki przez chorego w stanie depresji, która zaburza rozpoznawanie systuacji).
ŚMIERĆ JEST NIEODWRACALNA ! :!: :!: :!:
#19
Napisano 07 June 2006 - 08:35
#20
Napisano 07 June 2006 - 22:50
Odebrali mi Ojca, miał tylko 61 lat, gdyby go właściwie leczono w szpitalu (klinika na Banacha w Warszawie) po pierwszym zawale. Człowiek po przebytym zawale nie był prowadzony przez kardiologa tylko przez trzech jakichś młodocianych lekarzy. Niestety wypuszczono go zbyt wcześnie niedoleczonego, skutkiem tego była postępująca martwica mięśnia sercowego. Dopiero za drugim pobytem w tej samej klinice był pod opieką kardiologa tyle, że już było za późno i wyszedł z niej z propozycją przeszczepu serca w Zabrzu. Niestety Tata się nie zdecydował i przeżył ostatnie 5 lat życia praktycznie przykuty do łóżka.
W tej samej klinice obserwowałem na izbie przyjęć jak przyprowadzono człowieka z wybitym barkiem (zdaje się upadek z rusztowania) i jak te k...wy z Izby Przyjęć powiedziały, że w całym Centralnym Szpitalu Klinicznym nie ma chirurga by go obejrzał odesłano go by sobie sam pojechał do Szpitala na ul. Stępińska (dla nieznających Warszawy informuję, że to szpital w zupełnie innej dzielnicy).
Inna obserwacja, Ojciec leżał pod kardiomonitorem po zawale , obok położono jakiegoś pacjenta po przepiciu i zostawiono go sobie, nad ranem zaczął się dusić, dzwonek nie działał (w sali gdzie pacjenci podobno są pod szczególną kontrolą), Ojciec zwlekł się z łóżka o polazł do dyżurki, mówił, że lekarze dostali totalnego cipunku, latali jak frygi ... tyle, że spóźnili się z odtruwaniem o kilka godzin. A jak się czuł pacjent po zawale gdy mu ktoś przez głupotę lekarzy umarł na sąsiednim łóżku ?
W innym warszawskim szpitalu zmarła moja Babcia, lekarz oddziałowy po jednokrotnej próbie dodzwonienia się do nas (a byliśmy w domu cały czas, 3 osoby) jakoś nie czuł się w obowiązku dalej próbować nas zawiadomić o jej śmierci. Przedtem powiedzieli by nie przychodzić bo ma gorączkę (leżała tam po udarze mózgu) jak w końcu zniecierpliwieni przyszliśmy to się okazało, że od DWÓCH dni leży w kostnicy. Do dziś mam przed oczami twarz mojego Ojca (to była jego matka), niedługo potem miał zawał ...
Dziadek wyszedł na rekonwalescencję poszpitalną do domu opieki dziennej, a jakże miała być całodobowa opieka lekarska, pielęgniarska, brali całą emeryturę + 200 zł.
Okazało się, że lekarz jest na dochodząco (z innej dzielnicy) a pielęgniarki są dwie na 30 niedołężnych ludzi. Dziadek był po zapaleniu płuc, położono go z palącym facetem, który ciągle wietrzył ... Dziadek wytrzymał trzy tygodnie tej rekonwalescencji ... potem ostatni raz go widziałem przed zamknięciem trumny.
Nie pomnę już o pomniejszych sprawach typu niechlujne wypisywanie recept kwestionowanych potem w aptekach ...
Lekarka u mnie w pracy wszystkim zapisywała Davercin, nawet zakłady robiliśmy ... czy coś zmieni czy nie (do końca pracy nie zmieniła ).
Jakoś, <kurtyzana> nie potrafię wykrzesać w sobie odrobiny zaufania do lekarzy ...
Nie toleruję marginesu, szczególnie w tych zawodach ... jak ktoś idzie w te zawody to ma być uczciwy a jak nie potrafi to niech idzie do łopaty ...
Śmiem wątpić ... szczególnie w to przejęcie ... a ta krzywa to chyba bardzo wąska tak coś pod impuls Diraca ...
Opcje tematu:
- (6 stron)
-
- 1
- 2
- 3
- →
- Ostatnia »

Logowanie
Rejestracja
Pomoc














